Przejdź do głównej zawartości

Posty

CHRYSTUS jest zawsze Bólem i Rozkoszą

  Czytelnika pewnie zastanawia przewodni cytat tego wpisu – widniejący na ilustracji. Jest on związany z konkluzją na końcu tekstu. Zapraszam zatem do lektury. A zacznę od pozornie niezwiązanego z tematem oświadczenia – otóż: Nie lubię się tłumaczyć z poglądów, których nie mam! Tłumaczenie się z poglądów, których nie mam jest dla mnie po prostu niekomfortowe. Mam nadzieję, że sprawa jest jasna. Fakt, że należę do Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich (i jestem etykietowany „mormonem”), nie oznacza, że podzielam poglądy wszystkich członków Kościoła (a ten zarzut pod moim adresem ma nazwę – jest to generalizacja ). Fakt, że jakoś postępuję – nie oznacza, że coś uważam ( krytykanctwo – ang. judgementalism ). Fakt, że do jakiejś wspólnoty religijnej należę – nie znaczy, że jestem taki sam, jak pozostali członkowie tej wspólnoty ( szufladkowanie ). Fakt, że w coś wierzę – nie znaczy, że wierzę tak samo jak moi współwyznawcy ( stygmatyzacja ). I w końcu: to że „wygląda...

Perły Apostazji (3): Joanna d'Arc – bohaterka mormonów

  Zwykliśmy postrzegać czas Wielkiej Apostazji – od śmierci starożytnych apostołów i upaństwowienia chrześcijaństwa do czasów Przywrócenia Ewangelii – jako okres mroczny i duchowo pusty. Jest to stanowisko z wszech miar niesprawiedliwe. Otóż, mimo utraty przez ludzkość wszystkich niezbędnych do pełni zbawienia narzędzi (takich jak kapłaństwo Aarona i Melchizedeka lub chrztów za zmarłych), Apostazja była czasem wielkich idei, duchowych poszukiwań i rozwoju znakomitej teologii i licznych nurtów duchowych. Bóg błogosławi wszystkie swoje dzieci – także te, które teraz nie mają dostępu do Pełni Ewangelii. W „mrokach” Apostazji można dziś odkryć wiele świateł, promyków pięknej wiary w Ojca w Niebie i pereł Ewangelii, które tylko potwierdzają odwieczną prawdę, że Bóg kocha wszystkie swoje dzieci rozproszone po całym świecie, różnych dyspensacjach i wiekach. Bohaterką dzisiejszego wpisu z cyklu Perły Apostazji będzie Wielka Kobieta (przywódczyni chrześcijan, wzór wiary niezłomnej, tytanka...

Prywatny mormonizm. Czasami – tylko mój

Kiedy przystępowałem w pełni do Kościoła (w którego teologii i doktrynie kochałem się przez całe lata zanim przyjąłem chrzest) wierzyłem, że wchodzę w społeczność, która „jest inna” – jak mówią anglojęzyczni, makes a difference (dosł. robi różnicę) . Zasadniczo – nie zawiodłem się! Odkrywałem, że w Kościele moją duchowość mogę rozwijać swobodnie, poczuć się umocniony i wartościowy w oczach Boga, który jest troskliwym i odpowiedzialnym Rodzicem moje własne refleksje i wnioski nie są Mu obojętne (bez względu na ich treść). Cały czas widzę Kościół jako przestrzeń rozmów i przemyśleń – budujących duchowo i prowokujących do rozważań. Zasadniczo! Bo Święci – i ja – jesteśmy tylko ludźmi. Również w Kościele spotkałem się z podejściem rzekomo „wolnościowym” i „niezależnym”, które zamyka się w wezwaniu: bądź inny, nie idź za tłumem, nie idź za światem, miej swoje zdanie, czyli (na koniec dnia) masz tak myśleć – jak MY myślimy . Ktoś postronny mógłby mnie zapytać: Po co być w grupie religijn...

Bóg objawi Kapłaństwo – a ja Je zobaczę (DiP – sekcja 2)

W moim artykule na MORMONOLOGU z maja ubiegłego roku pisałem, że kapłaństwa nie ma się dla siebie – ale dla bliźnich. Kapłańska Moc Boga nie jest DLA Boga, ale dla Jego stworzeń. Jezus Chrystus nie wykorzystał swego kapłańskiego autorytetu, by zyskać chwałę, ale w pełni wykorzystał je na rzecz swych sióstr i braci. Chrystus był kapłanem odwiecznym i złożył najświętszą ofiarę, by unieśmiertelnić ludzi, uzdrawiać wszystkie dusze i – w reszcie – zrekonstruować rzeczywistość poddaną marności i znikomości przez swe wierne sługi. Ostatnie stwierdzenie oznacza, że Jezus posyła posiadaczy Swego kapłaństwa na niekończącą się misję, która nie ustaje nawet po ich fizycznej śmierci! Kapłaństwo jest służbą i oddaniem – ze swej natury. Jak w ubiegłym roku (oraz przed paroma dniami na kanale MORMONOLOG na YouTube) tak i teraz chciałbym przytoczyć słowa prezydenta Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich, Thomasa S. Monsona: Bóg zostawił elektryczność w chmurach, ropę w ziemi, rzeki bez m...

Gdy cisza NIE JEST milczeniem

To właśnie, gdy jesteśmy cicho, możemy coś usłyszeć. Cisza, bywa bardzo aktywna! Cisza może mieć potężne znaczenie. Trudno podziwiać Przyrodę, gdy przed oczyma przelatują nam „pilne” sprawy, sytuacja geopolityczna albo dylemat „czy na ostatniej fakturze nie pomyliłem się o 57 groszy?”. Trudno usłyszeć cokolwiek tu i teraz, gdy w uszach mamy wciąż strzępki wczorajszych awantur. Cisza to nie tylko okazja widzenia i słyszenia (okazja, by dostrzec powody do wdzięczności!), ale także okazja nauczenia się wymowy tego obcego języka, który jest wciąż tak bardzo obcy – choć się wydaje ojczystym: języka dziecka, małżonka, najlepszej (poniekąd) przyjaciółki. Cisza jest aktywnym słuchaniem – pozwala zadawać kolejne pytania, aby lepiej słuchać, aby W RESZCIE cokolwiek zrozumieć. I wyjść z matni bezsensowych domysłów. Osobiście staram się unikać zdań typu „już wiem, o co ci chodzi!” – bo (jak każdy z nas) zwykle jestem w totalnym błędzie. Cisza bywa postawą niezwykle wymowną! Cisza to przestrzeń ...